Zdjęcie

Nasze hasło przewodnie to wypowiadamy wojnę wszystkim pseudo-firmom piorącym po domach

Dlaczego? … bo nie jesteśmy oszustami, domokrążcami z żółtą maszyna i wiaderkiem proszku w rękach! 

Przekonajcie się dlaczego 98% naszych klientów do Nas wraca, a 72% przychodzi z polecenia… 

Obraz

Historia z życia wzięta...

Dzień dobry, chciałabym zamówić pranie dywanu, taki malutki, nie jest mocno brudny…
— Oczywiście, świetnie Pani trafiła! Jestem profesjonalistą, używam tylko znanych środków, jutro o 15:00 będę. Proszę tylko nie zapomnieć go odkurzyć lub wytrzepać na trzepaku.


Przyjeżdża więc Pan z żółtą maszyną, która sprawia wrażenie profesjonalnej.  Wchodzi do pokoju, prosi o wodę, dosypuje do niej proszku i bierze się do dzieła. Psika i odsysa, psika i odsysa. Gotowe. Stówka się należy. Dywan wygląda ładnie i czysto.

Następnego dnia zaczyna się koszmar… dywan jest wilgotny, panele puchną… a nasz dywan zaczyna brzydko pachnieć.

Panie Zbyszku, mówił Pan, że dywan szybko wyschnie. On jest dalej mokry!
— Proszę wywiesić go na balkonie. Chwila moment i będzie „cacy”



Zgodnie z poleceniami Pana Zbyszka, wywieszony na balkonie- zrobił się suchy. Wraca na swoje miejsce. Mija tydzień, drugi, a dywan wygląda gorzej niż przed praniem. Frędzle zrobiły się rude. Dywan śmierdzi stęchlizną…. Dlaczego tak jest? Przecież Pan Zbyszek doprowadził go do takiego stanu, że nawet dzieciom zakazałam po nim chodzić?


Mamy kontynuować? Dajmy temu spokój.


S   T   O   P   !

Temat jest znany od podszewki., sami stosowaliśmy te metody. Nie wstydzimy się jednak do tego przyznać, bo właśnie dzięki  temu staliśmy się profesjonalistami.  Dziś możemy pozwolić sobie na krytykę. Zaczęliśmy analizować, co jest nie tak... Po długim okresie poszukiwań trafiliśmy na pewną książkę. Jej autor Jeff Bishop, amerykański ekspert, który od czterdziestu lat prowadzi badania, pisze podręczniki i szkoli z zakresu prania dywanów. Porównał w swojej książce pranie ekstrakcyjne i szamponowanie do prania w dwóch wymiarach, pranie „na wskroś” natomiast do trzech wymiarów. 


Pranie „na wskroś” składa się z kilku etapów: usunięcia zabrudzeń nierozpuszczalnych, rozpuszczenia brudu, usunięcia rozpuszczonego brudu oraz suszenia. Końcowy efekt zależy jednak od realizacji poszczególnych czynności i w największym stopniu ujawnia się na etapie usuwania brudu. Skuteczność prania jest wprost proporcjonalna do ilości użytej wody i dlatego pranie „na wskroś” daje bezwzględnie najlepsze rezultaty. Przewaga prania „na wskroś” nad innymi metodami polega na większych możliwościach przy rozpuszczaniu i wypłukiwaniu brudu. Zabrudzenia wykładzin i dywanów nie są przecież powierzchniowe . Runo najczęściej jest brudne na całej długości - od powierzchni dywanu, aż do podstawy przy osnowie. Kolejna porcja zabrudzeń znajduje się w samej osnowie, gdzie spływają wszystkie zabrudzenia płynne trafiające na dywan oraz gdzie osadza się piasek i kurz, trafiający tam zarówno z góry, jak i od spodu. Bez prania „na wskroś” nie mamy możliwości skutecznego rozpuszczenia i wypłukania brudu znajdującego się w głębi runa oraz w osnowie. Skuteczność usuwania brudu wynika zarówno z użycia dużej ilości wody do płukania, jak i skuteczności usuwania brudnego roztworu w trakcie wirowania, która jest integralną częścią prawidłowo przeprowadzonego procesu prania.